Info
Suma podjazdów to 373 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2013, Maj1 - 0
- 2013, Kwiecień3 - 3
- 2012, Listopad1 - 1
- 2012, Październik3 - 0
- 2012, Sierpień5 - 0
- 2012, Lipiec1 - 0
- 2012, Czerwiec6 - 6
- 2012, Maj6 - 16
- 2012, Kwiecień10 - 10
- 2012, Marzec10 - 17
- 2012, Luty1 - 3
- 2012, Styczeń3 - 0
- 2011, Grudzień14 - 8
- 2011, Listopad19 - 23
- 2011, Październik20 - 22
- 2011, Wrzesień17 - 17
- 2011, Sierpień15 - 2
- 2011, Lipiec9 - 7
- 2011, Czerwiec13 - 8
- 2011, Maj13 - 18
- 2011, Kwiecień12 - 5
- 2011, Marzec1 - 0
- 2010, Listopad1 - 0
- 2010, Październik1 - 1
- 2010, Wrzesień5 - 2
- 2010, Sierpień6 - 0
- 2010, Lipiec3 - 4
- 2010, Czerwiec5 - 2
- 2010, Maj5 - 3
- 2010, Kwiecień7 - 8
- 2009, Sierpień1 - 2
- 2009, Lipiec3 - 0
- 2009, Czerwiec3 - 0
- 2009, Maj3 - 0
- 2009, Kwiecień1 - 0
- DST 31.64km
- Teren 2.00km
- Czas 01:34
- VAVG 20.20km/h
- VMAX 33.40km/h
- Temperatura 25.0°C
- HRmax 169 ( 88%)
- HRavg 138 ( 71%)
- Kalorie 729kcal
- Sprzęt madi foks
- Aktywność Jazda na rowerze
Miasto
Poniedziałek, 21 maja 2012 · dodano: 21.05.2012 | Komentarze 0
Wyprawa do Media Marktu prawie na koniec świata (a to przecież zaledwie Al. Krakowska)
- DST 66.36km
- Teren 25.00km
- Czas 03:41
- VAVG 18.02km/h
- VMAX 32.70km/h
- Temperatura 25.0°C
- HRmax 171 ( 89%)
- HRavg 140 ( 72%)
- Kalorie 1819kcal
- Sprzęt madi foks
- Aktywność Jazda na rowerze
Rembertowskie lasy
Niedziela, 20 maja 2012 · dodano: 20.05.2012 | Komentarze 1
Upalna wycieczka. I wreszcie naprawdę ładny kawałek lasu :) Owszem piaszczysty i bagnisty, ale wyjątkowo urokliwy:
Nie jestem entuzjastką jazdy bez celu, to mnie jakoś demotywuje i nie potrafię należycie rozłożyć sił. Jak już dojechaliśmy do sekcji (trudne słowo) terenowej, to zaczął się piach... pustynia!:
Ale żeby nie było tak nudno i czysto to postanowiliśmy się nieco powygupiać (to też trudne słowo):

W sumie zaliczyłam z 10 głębokich leśnych kałuż. To chyba mój życiowy rekord. I taka uwalona wjechałam do miasta, które jest stolicą i ku mojej wielkiej uciesze stanowiłam przyrodniczą ciekawostkę dla mijanych ludzi ;) Kot wyglądał nie lepiej.
Fajnie było :)
Lubię jeździć z Maćkiem :)
- DST 14.65km
- Teren 13.65km
- Czas 00:40
- VAVG 21.98km/h
- VMAX 30.50km/h
- Temperatura 21.0°C
- HRmax 179 ( 93%)
- HRavg 163 ( 84%)
- Kalorie 386kcal
- Sprzęt madi foks
- Aktywność Jazda na rowerze
Nędza z bryndzą
Sobota, 19 maja 2012 · dodano: 19.05.2012 | Komentarze 4
- DST 14.62km
- Teren 13.00km
- Czas 00:43
- VAVG 20.40km/h
- VMAX 28.20km/h
- Temperatura 12.0°C
- Kalorie 294kcal
- Sprzęt madi foks
- Aktywność Jazda na rowerze
Las
Niedziela, 13 maja 2012 · dodano: 13.05.2012 | Komentarze 0
Żenada, jak na niedzielę, ale na więcej czasu ni ma...
- DST 27.21km
- Teren 1.00km
- Czas 01:21
- VAVG 20.16km/h
- Temperatura 27.0°C
- Sprzęt madi foks
- Aktywność Jazda na rowerze
Na Pole (Mokotowskie)
Czwartek, 3 maja 2012 · dodano: 03.05.2012 | Komentarze 1
- DST 129.75km
- Teren 80.00km
- Czas 06:15
- VAVG 20.76km/h
- VMAX 38.70km/h
- Temperatura 32.0°C
- HRmax 180 ( 93%)
- HRavg 146 ( 76%)
- Kalorie 3870kcal
- Sprzęt madi foks
- Aktywność Jazda na rowerze
Jeszcze tylko 5 km, czyli do Łodzi z bikestatsami
Wtorek, 1 maja 2012 · dodano: 03.05.2012 | Komentarze 10
To była lajtowa wycieczka w stronę Łodzi w towarzystwie Maćka, Goro, Che i Niewe. Spokojna, bez napinki, z postojem na browar i obiad. W połowie trasy dołączyli do nas SylaNaRowerze, bartman, theli i chrisEM. Zdjęcia idealnie oddadzą klimat, natomiast bogatszy opis pewnie będzie można już wkrótce znaleźć na stronach Niewe i Cheeee.
Oni pili, a ja chodziłam w krzaki.
Czasami teren był wymagający...
Sympatycznie się gada o głupotach i przy okazji napierdziela ;)
Zmęczony, ale szczęśliwy bo po piwie :)
Były też harce we wodzie
I dużo postojów na uzupełnianie płynów - w końcu upał był!
Na obiad czekaliśmy jedyne 120 minut. Dłużyło się o wiele bardziej niż droga do knajpy, do której było tylko 5 kilo... 
Już raz sobie porównywali. Teraz Maciek tylko się upewnia.
Jeszcze tylko pamiątkowe zdjęcie w Skierniewicach.
Maciek z długą lufą...
Pożegnalna sweet focia w okolicach dworca.
Jak to dobrze, że kaca zaczęłam mieć już w pociągu. Bez kłopotu wstałam rano do robo ;)
Oczywiście nie udało nam się dojechać do Łodzi, ale z całą pewnością było warto spędzić cały dzień w tak zajebistym towarzystwie :)
- DST 5.93km
- Temperatura 99.0°C
- Sprzęt madi foks
- Aktywność Jazda na rowerze
Umyć rower
Poniedziałek, 30 kwietnia 2012 · dodano: 30.04.2012 | Komentarze 2
ostatecznie nie umyłam, bo kolejka była
- DST 7.64km
- Teren 7.00km
- Temperatura 100.0°C
- Sprzęt madi foks
- Aktywność Jazda na rowerze
Na browara
Niedziela, 29 kwietnia 2012 · dodano: 30.04.2012 | Komentarze 0
Sweet :)
- DST 93.80km
- Teren 60.00km
- Czas 05:01
- VAVG 18.70km/h
- VMAX 33.10km/h
- Temperatura 28.0°C
- Kalorie 2540kcal
- Sprzęt madi foks
- Aktywność Jazda na rowerze
Do piekła czyli nad Zalew Zegrzyński
Sobota, 28 kwietnia 2012 · dodano: 28.04.2012 | Komentarze 3
Niewiele mogę dobrego napisać o dzisiejszej wycieczce. Już na samym początku wywaliłam się na betonie (nie zdążyłam się wypiąć) i dalszą podróż kontynuowałam z dziurami w kolanie i łokciu (nie mówiąc o stłuczonym piszczelu i nadgarstku). I to był błąd, bo nie dość, że wyglądało obleśnie, to jeszcze w drodze powrotnej tak mnie zaczęło to wszystko napierdalać (doszły jeszcze mega skurcze kopyt), że kilka razy zawyłam i ledwo żem się doczłapała do domu (widać po średniej, która jest skandaliczna i po tym, że nie dobiłam do stówki) ;)
Sam zalew weśniacki starsznie, już nigdy więcej się aż tak nie poświęcę.
Reasumując - spdy są stanowczo nie dla mnie. Szybciej się jeździ, ale za często się wywalam. Przez to Warszawiacy nieprędko będą mogli podziwiać moje nogi w szpilkach i mini. Tak więc chyba im podziękuję ;)
- DST 109.42km
- Teren 35.00km
- Czas 05:11
- VAVG 21.11km/h
- VMAX 36.20km/h
- Temperatura 19.0°C
- HRmax 173 ( 90%)
- HRavg 145 ( 75%)
- Kalorie 2924kcal
- Podjazdy 373m
- Sprzęt madi foks
- Aktywność Jazda na rowerze
Stówencja aż miło!
Sobota, 21 kwietnia 2012 · dodano: 21.04.2012 | Komentarze 1
Wyjechaliśmy z domu bez wyraźnego planu i cała trasa przebiegała jakoś chaotycznie.
Początkowo było sympatycznie - słonecznie, ciepło, wiatr w zad, jednym słowem nuuuuuda. Tak dojechalim do Góry Kalwarii.
Po tym jak przedarliśmy się przez Wisłę i mknęliśmy w stronę Otwocka zaczęło się robić ciekawie. Wpakowaliśmy się w całkiem ładny piaszczysty las, trochę pobłądziliśmy i utknęliśmy w prawdziwym, śmierdzącym bagnie. Woda po kostki, raniące delikatne kopytka krzaczory, normalnie wyć się chce!
Ale spoko, za niecałe 400 m będzie niebieski szlak! (uwielbiam, jak małżon podtrzymuje mnie na duchu)
Z lasu wyjechaliśmy cali i zdrowi, dojechaliśmy do Otwocka (oczywiście zlał nas solidny deszcz i przemokłam do samego pampersa). Z Otwocka krajową do Wawy. Ostatnie kaemy, to była moja agonia, ale jakoś dojechalim :) Oczywiście 100 m przed domem pierdolnęła burza :)
Fajnie było :)
#lat=52.028540774451&lng=21.105482861328&zoom=10&maptype=ts_terrain
