Info
Suma podjazdów to 373 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2013, Maj1 - 0
- 2013, Kwiecień3 - 3
- 2012, Listopad1 - 1
- 2012, Październik3 - 0
- 2012, Sierpień5 - 0
- 2012, Lipiec1 - 0
- 2012, Czerwiec6 - 6
- 2012, Maj6 - 16
- 2012, Kwiecień10 - 10
- 2012, Marzec10 - 17
- 2012, Luty1 - 3
- 2012, Styczeń3 - 0
- 2011, Grudzień14 - 8
- 2011, Listopad19 - 23
- 2011, Październik20 - 22
- 2011, Wrzesień17 - 17
- 2011, Sierpień15 - 2
- 2011, Lipiec9 - 7
- 2011, Czerwiec13 - 8
- 2011, Maj13 - 18
- 2011, Kwiecień12 - 5
- 2011, Marzec1 - 0
- 2010, Listopad1 - 0
- 2010, Październik1 - 1
- 2010, Wrzesień5 - 2
- 2010, Sierpień6 - 0
- 2010, Lipiec3 - 4
- 2010, Czerwiec5 - 2
- 2010, Maj5 - 3
- 2010, Kwiecień7 - 8
- 2009, Sierpień1 - 2
- 2009, Lipiec3 - 0
- 2009, Czerwiec3 - 0
- 2009, Maj3 - 0
- 2009, Kwiecień1 - 0
- DST 93.80km
- Teren 60.00km
- Czas 05:01
- VAVG 18.70km/h
- VMAX 33.10km/h
- Temperatura 28.0°C
- Kalorie 2540kcal
- Sprzęt madi foks
- Aktywność Jazda na rowerze
Do piekła czyli nad Zalew Zegrzyński
Sobota, 28 kwietnia 2012 · dodano: 28.04.2012 | Komentarze 3
Niewiele mogę dobrego napisać o dzisiejszej wycieczce. Już na samym początku wywaliłam się na betonie (nie zdążyłam się wypiąć) i dalszą podróż kontynuowałam z dziurami w kolanie i łokciu (nie mówiąc o stłuczonym piszczelu i nadgarstku). I to był błąd, bo nie dość, że wyglądało obleśnie, to jeszcze w drodze powrotnej tak mnie zaczęło to wszystko napierdalać (doszły jeszcze mega skurcze kopyt), że kilka razy zawyłam i ledwo żem się doczłapała do domu (widać po średniej, która jest skandaliczna i po tym, że nie dobiłam do stówki) ;)
Sam zalew weśniacki starsznie, już nigdy więcej się aż tak nie poświęcę.
Reasumując - spdy są stanowczo nie dla mnie. Szybciej się jeździ, ale za często się wywalam. Przez to Warszawiacy nieprędko będą mogli podziwiać moje nogi w szpilkach i mini. Tak więc chyba im podziękuję ;)
Komentarze
Potem noga automatycznie wyskakuje z spd-a
