Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi ania144iq z miasteczka Warszawa / Toruń. Mam przejechane 5865.14 kilometrów w tym 1947.13 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 20.23 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 373 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Moje rowery

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy ania144iq.bikestats.pl
  • DST 148.10km
  • Teren 30.00km
  • Czas 06:43
  • VAVG 22.05km/h
  • VMAX 44.90km/h
  • Kalorie 2204kcal
  • Sprzęt madi foks
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wądzyn :)

Sobota, 21 maja 2011 · dodano: 22.05.2011 | Komentarze 6

Fajnie jest bić rekordy i spełniać marzenia. Zwłaszcza w bardzo miłym towarzystwie :)

Wyruszyliśmy o godz. 9:00 razem z Maćkiem, Tomkiem i Karolem. Szybkie zakupy w Realu i w drogę. W drodze do Wądzynia zatrzymywaliśmy się średnio co 15 km, wcale nie ze względu na mnie, tylko kolegę Chojnosia i jego złotego speca (któremu pękła dętka, czy coś...). W Wąbrzeźnie rozstaliśmy się z Karolem, który wrócił do Torunia, a my pognaliśmy dalej. Pognaliśmy dosłownie, bo ilekroć spojrzałam na mój licznik, widziałam na nim prędkość 26-30 km/h :)) Do Wądzynia dojechaliśmy jakoś przed 14:00. Panowie zażyli kąpieli w jeziorze, a ja słonecznej na pomoście (teraz boli i piecze :( ). Niestety nie udało mi się zjeść klasik zapiekanki w jakiejś budce, wszystko było jeszcze pozamykane. Jako że nie odczuwałam zmęczenia (po 74 km i średniej prędkości 21,6 km/h) postanowiłam kontynuować "walkę o powrót o własnych siłach" :) Wiał ostry wiatr, na szczęście w plecy, dzięki czemu jechało się bardzo przyjemnie. Pod Golubiem-Dobrzyniem wjechaliśmy w las tak piękny, soczyście zielony i pachnący, że nawet błoto, którym ufajdaliśmy się do cna nie stanowiło problemu. Po wyjeździe z lasu zaatakowała nas ulewa, a mnie mój prywatny sukces pt. pierwsza setka :)) Po chwili znów wyszło słońce i udało nam się troszkę obeschnąć. W Golubiu odwiedziliśmy kolegę chłopaków, ale jako że zaczęło się niebezpiecznie chmurzyć, ruszyliśmy dalej. Zapiekankę udało nam się zjeść w ośrodku wypoczynkowym w Okoninie :) Niestety w okolicach Brzozówki wiatr zmienił kierunek i walił prosto w twarz. Na Rubinkowie (140 km) już wiedziałam, że odwaliłam kawał solidnej roboty i mogę trochę odpuścić. Pod domem okazało się jednak, że mam (jak na tak długi dystans) gigantyczną prędkość średnią :)
Bilans zysków i strat:
Straty:
- ok 2200 kalorii
- ból nadgarstków, ramion, głowy i rwący ból ud (po odpoczynku)
- poparzone słońcem ramiona i śmieszne różnice (od rękawiczek i rękawków koszulki)
Zyski:
- REKORD dystansu - chyba już nigdy go nie pobiję...
- pierwszy raz jechałam w ulewie i było fajnie :)
- pierwszy raz pokazałam się publicznie brudna, spocona i rozczochrana i też było fajnie :)
- będę miała o czym opowiadać rodzinie, ludziom z pracy, wnukom :)
Poniżej fotorelacja:

Droga przez autostradę A1 (w budowie):



Pierwszy popas i naprawa Speca Chojnosia połaczona z krótką modlitwą:


Odpoczynek w Wądzyniu:



Trzy górale:


Droga przez las:


Moja pierwsza setka:


Chciałam jeszcze dodać zdjęcie, jak jem zapiekankę, ale brzydko wyszłam ;)





Komentarze
ursua
| 06:12 piątek, 27 maja 2011 | linkuj congrats. podobno jutro mamy bic rekord.
speedfan
| 23:32 niedziela, 22 maja 2011 | linkuj tym razem zaatakujemy 200! :)

ania144iq
| 17:42 niedziela, 22 maja 2011 | linkuj Dzięki Ewa :) dziś czuję się zaskakująco dobrze i już nie mogę się doczekać następnej wypray :)
klewka
| 16:00 niedziela, 22 maja 2011 | linkuj Wow Aniu-gratuluje :) dzielnie wypoczywaj i jedz duzo magnezu
anek
| 14:50 niedziela, 22 maja 2011 | linkuj słów brak :) ! dobrze ze się w kasku nie kapałaś ale kask bardzo landy no i należy eis jakaś super nagroda za takie szaleństwa!
Tylko nie chce cie martwic ("REKORD dystansu - chyba już nigdy go nie pobiję...") ze to dopiero początek pewnie ;)
Slawo1605
| 09:30 niedziela, 22 maja 2011 | linkuj Fantastyczna wycieczka! Daje 10/10, prawdziwa ozdoba blogaska ;)
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa bezmy
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]